Do pokoju wszedł German, a ja widząc go szybko odwróciłam się tyłem do niego i mocniej wtuliłam się w poduszkę.
- Angeles- Przeciągną moje imię i usiadł na skraju łóżka.
- Tak mogą mówić tylko osoby, które kocham- Sapnęłam starając się ponownie nie wybuchnąć płaczem.
- Przepraszam- Szepnął mi do ucha i oparł dłoń na moim biodrze, przez co poczułam dziwny dreszcz, taki jak poczułam z Christianem podczas pierwszego pocałunku. Natychmiastowo usiadłam tak, że nasze twarze były naprzeciw siebie, spojrzałam w jego czekoladowe oczy i dostrzegłam... Skruchę? - Jeżeli chcesz, to pozwolę Violi zapisać się do tej szkoły.
- Naprawdę?- Spytałam jakby bardziej rozbudzona i gwałtownie podniosłam się. Na znak odpowiedzi uśmiechnął się lekko, co odwzajemniłam i niczym na sprawą czarodziejskiej różdżki z depresyjnego stanu przeszłam na radosny. Energicznie rzuciłam mu się na szyję, a on z początku zaskoczonej i niepewny objął moje plecy. Poczułam ciepło bijące od jego ciała oraz spokojny rytm serca. Do nozdrzy doleciał przyjemny, urzekający zapach męskich perfum, które mogłabym wąchać godzinami. Niestety po chwili byliśmy już z dala od swoich ciał.
- Opiekuj się nią- Wyszeptał w końcu i ku mojemu zdziwieniu wyszedł z pokoju pozostawiając po sobie woń perfum, w których zakochałam się od razu. Ten człowiek jednocześnie mnie intrygował i odpychał. W jednym momencie miałam ochotę wycelować w niego karabinem maszynowym, a po chwili przytulić go. Ale czy ja...? Nie... To nie możliwe... A może... Mogłabym zakochać się w własnym szwagrze?
To pytanie dręczyło mnie przez jakiś czas. Siedziałam na łóżku w takim bezruchu, jakbym była żywą fotografią lub lalką zostawioną w miejscu, czekającą, aż jakaś dziewczynką przyjdzie po nią. W mojej głowie panował chaos i nie było w nim Violetty, Marii ani Christiana, tylko osoba, która nigdy nie zaprzątała mi myśli. German Castillo. Z pozoru człowiek tak zimny i bezduszny, ale po lepszym poznaniu go widać było, że bije od niego sympatycznością i troską. Prawda, był surowy i konsekwentny, ale czy w każdej sytuacji były to negatywne cechy?
- Angie...- Z rozmyśleń wyrwała mnie gosposia, która wkroczyła do mojej sypialni ze zmiotką w dłoniach.- Jakiś przystojniak czeka na ciebie przy drzwiach- Posłała mi znaczący uśmiech oczkując odpowiedzi.
- Pewnie Christian- Westchnęłam i z niechęcią wstałam z wygodnego materaca. - Już idę- Odparłam. Dziwnie się czułam, gdy pod nadzorem gosposi zbliżałam się do drzwi, gdzie rzeczywiście stał mój partner.- Cześć- Podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek. - Olgo możesz nas zostawić?- Zwróciłam się do gosposi, która tylko czekała, aby usłyszeć coś, co nadawałoby się na znakomitą plotkę. Przypominał mi się wtedy wątek, gdy Maria dowiedziała się o ciąży. German jeszcze o tym nie był poinformowany, a gosposia już o tym trajkotała na pół osiedla, nie wiadomo skąd to wiedząc.
-No dobrze...- Bąknęła zrezygnowana i posłusznie skierowała się do kuchni wywiązując się ze swoich codziennych obowiązków.
- Przejdziemy się gdzieś?- Z zamyśleń wyrwał mnie kojący głos mojego chłopaka, na którego dopiero teraz zwróciłam większą uwagę. Miał na sobie koszulę w kratę i czarne spodnie, należące do jego ulubionej pary, gdyż nosił je bardzo często.
- Pewnie, chodźmy- Rzuciłam i założyłam leżące przy drzwiach baleriny.
Przechadzaliśmy się ścieżką mojego ulubionego parku. Zawsze, niezależnie od pogody i pory roku, to miejsce wyglądało jak pochodzące z magicznej krainy. Mieszkańcy Buenos Aires zawsze bardzo dbali o takie rzeczy jak parki, zabytki, czy inne budowle zdobiące miasto. Dlatego między innymi całym sercem kochałam to miejsce i nigdy nie chciałam go opuszczać na stałe.
- I jak ci się mieszka z Violettą?- Zapytał znienacka. Szczerze mówiąc zawsze unikał rozmów o mojej siostrzenicy i szybko zmieniał temat, gdy ja go zaczynałam. Zdziwiło mnie to trochę, jednak nie na tyle by coś podejrzewać, jednak gdy teraz na to patrzę wiem czemu tak się zachowywał.
- Dobrze- Wymsknęłam ze sztucznym uśmiechem. Źle czułam się, że będąc z Chrisem myślałam o Germanie, który na dodatek był moim szwagrem. Zawsze w książkach lub filmach kobiety romansujące z partnerami siostry były nazywane zdradzieckimi szma*tami i zwykle jechano po nich jak po najgorszych ludziach na świecie, a ja nie chciałam taka być. Czas spędziliśmy na długim spacerze po parku. Jak każda zakochana para całowaliśmy się, przytulaliśmy i puszczaliśmy "kaczki" na tafli płynącej w parku rzeczki. Aż trudno było uwierzyć, że tak szybko minął nam czas spędzony razem. Pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem w usta i każde z nas ruszyło w swoją stronę.Nie chciałam jeszcze wracać do domu. Mimo świetnej zabawy z Chrisem musiałam wszystko sobie poukładać w głowie. Znałam Germana od dwóch dni, więc mój wniosek był taki, że nie mogłam się w nim zakochać w tak krótkim czasie, jak najwyżej zauroczyć. A jak każdy dobrze wie, zauroczenie trawa pięć miesięcy i jedyną rzeczą, którą musiałam zrobić, by nie poczuć nic do inżyniera to unikać sytuacji sam na sam.
Wracając spokojnym krokiem do willi z jabłkiem w karmelu w dłoni zatrzymał mnie kobiecy głos za plecami, wołający moje imię.
Dobrze go znałam, nie słyszałam go od siedmiu lat, mimo tego nie tęskniłam za nim. Odwróciłam się zamaszyście i zmierzyłam wzrokiem trzy postacie. Były to...
Rozdział w końcu dodany! Ile ja się namęczyłam. Wiem, że jest krótki i to wcale nie przez to, że nie mam weny. Po prostu nie mam czasu, ale...
Ale jest ale. Znalazłam pomocnicę, która podała mi kilka ciekawych pomysłów i postanowiłam ją przyjąć na okres próbny. Kolejny rozdział będzie jej autorstwa, a pod rozdziałem ONA napisze kilka faktów o sobie.
3 komentarze = next
Całuski :*
- Angeles- Przeciągną moje imię i usiadł na skraju łóżka.
- Tak mogą mówić tylko osoby, które kocham- Sapnęłam starając się ponownie nie wybuchnąć płaczem.
- Przepraszam- Szepnął mi do ucha i oparł dłoń na moim biodrze, przez co poczułam dziwny dreszcz, taki jak poczułam z Christianem podczas pierwszego pocałunku. Natychmiastowo usiadłam tak, że nasze twarze były naprzeciw siebie, spojrzałam w jego czekoladowe oczy i dostrzegłam... Skruchę? - Jeżeli chcesz, to pozwolę Violi zapisać się do tej szkoły.
- Naprawdę?- Spytałam jakby bardziej rozbudzona i gwałtownie podniosłam się. Na znak odpowiedzi uśmiechnął się lekko, co odwzajemniłam i niczym na sprawą czarodziejskiej różdżki z depresyjnego stanu przeszłam na radosny. Energicznie rzuciłam mu się na szyję, a on z początku zaskoczonej i niepewny objął moje plecy. Poczułam ciepło bijące od jego ciała oraz spokojny rytm serca. Do nozdrzy doleciał przyjemny, urzekający zapach męskich perfum, które mogłabym wąchać godzinami. Niestety po chwili byliśmy już z dala od swoich ciał.- Opiekuj się nią- Wyszeptał w końcu i ku mojemu zdziwieniu wyszedł z pokoju pozostawiając po sobie woń perfum, w których zakochałam się od razu. Ten człowiek jednocześnie mnie intrygował i odpychał. W jednym momencie miałam ochotę wycelować w niego karabinem maszynowym, a po chwili przytulić go. Ale czy ja...? Nie... To nie możliwe... A może... Mogłabym zakochać się w własnym szwagrze?
To pytanie dręczyło mnie przez jakiś czas. Siedziałam na łóżku w takim bezruchu, jakbym była żywą fotografią lub lalką zostawioną w miejscu, czekającą, aż jakaś dziewczynką przyjdzie po nią. W mojej głowie panował chaos i nie było w nim Violetty, Marii ani Christiana, tylko osoba, która nigdy nie zaprzątała mi myśli. German Castillo. Z pozoru człowiek tak zimny i bezduszny, ale po lepszym poznaniu go widać było, że bije od niego sympatycznością i troską. Prawda, był surowy i konsekwentny, ale czy w każdej sytuacji były to negatywne cechy?
- Angie...- Z rozmyśleń wyrwała mnie gosposia, która wkroczyła do mojej sypialni ze zmiotką w dłoniach.- Jakiś przystojniak czeka na ciebie przy drzwiach- Posłała mi znaczący uśmiech oczkując odpowiedzi.
- Pewnie Christian- Westchnęłam i z niechęcią wstałam z wygodnego materaca. - Już idę- Odparłam. Dziwnie się czułam, gdy pod nadzorem gosposi zbliżałam się do drzwi, gdzie rzeczywiście stał mój partner.- Cześć- Podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek. - Olgo możesz nas zostawić?- Zwróciłam się do gosposi, która tylko czekała, aby usłyszeć coś, co nadawałoby się na znakomitą plotkę. Przypominał mi się wtedy wątek, gdy Maria dowiedziała się o ciąży. German jeszcze o tym nie był poinformowany, a gosposia już o tym trajkotała na pół osiedla, nie wiadomo skąd to wiedząc.
-No dobrze...- Bąknęła zrezygnowana i posłusznie skierowała się do kuchni wywiązując się ze swoich codziennych obowiązków.
- Przejdziemy się gdzieś?- Z zamyśleń wyrwał mnie kojący głos mojego chłopaka, na którego dopiero teraz zwróciłam większą uwagę. Miał na sobie koszulę w kratę i czarne spodnie, należące do jego ulubionej pary, gdyż nosił je bardzo często.- Pewnie, chodźmy- Rzuciłam i założyłam leżące przy drzwiach baleriny.
Przechadzaliśmy się ścieżką mojego ulubionego parku. Zawsze, niezależnie od pogody i pory roku, to miejsce wyglądało jak pochodzące z magicznej krainy. Mieszkańcy Buenos Aires zawsze bardzo dbali o takie rzeczy jak parki, zabytki, czy inne budowle zdobiące miasto. Dlatego między innymi całym sercem kochałam to miejsce i nigdy nie chciałam go opuszczać na stałe.
- I jak ci się mieszka z Violettą?- Zapytał znienacka. Szczerze mówiąc zawsze unikał rozmów o mojej siostrzenicy i szybko zmieniał temat, gdy ja go zaczynałam. Zdziwiło mnie to trochę, jednak nie na tyle by coś podejrzewać, jednak gdy teraz na to patrzę wiem czemu tak się zachowywał.
- Dobrze- Wymsknęłam ze sztucznym uśmiechem. Źle czułam się, że będąc z Chrisem myślałam o Germanie, który na dodatek był moim szwagrem. Zawsze w książkach lub filmach kobiety romansujące z partnerami siostry były nazywane zdradzieckimi szma*tami i zwykle jechano po nich jak po najgorszych ludziach na świecie, a ja nie chciałam taka być. Czas spędziliśmy na długim spacerze po parku. Jak każda zakochana para całowaliśmy się, przytulaliśmy i puszczaliśmy "kaczki" na tafli płynącej w parku rzeczki. Aż trudno było uwierzyć, że tak szybko minął nam czas spędzony razem. Pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem w usta i każde z nas ruszyło w swoją stronę.Nie chciałam jeszcze wracać do domu. Mimo świetnej zabawy z Chrisem musiałam wszystko sobie poukładać w głowie. Znałam Germana od dwóch dni, więc mój wniosek był taki, że nie mogłam się w nim zakochać w tak krótkim czasie, jak najwyżej zauroczyć. A jak każdy dobrze wie, zauroczenie trawa pięć miesięcy i jedyną rzeczą, którą musiałam zrobić, by nie poczuć nic do inżyniera to unikać sytuacji sam na sam.
Wracając spokojnym krokiem do willi z jabłkiem w karmelu w dłoni zatrzymał mnie kobiecy głos za plecami, wołający moje imię.
Dobrze go znałam, nie słyszałam go od siedmiu lat, mimo tego nie tęskniłam za nim. Odwróciłam się zamaszyście i zmierzyłam wzrokiem trzy postacie. Były to...
Rozdział w końcu dodany! Ile ja się namęczyłam. Wiem, że jest krótki i to wcale nie przez to, że nie mam weny. Po prostu nie mam czasu, ale...
Ale jest ale. Znalazłam pomocnicę, która podała mi kilka ciekawych pomysłów i postanowiłam ją przyjąć na okres próbny. Kolejny rozdział będzie jej autorstwa, a pod rozdziałem ONA napisze kilka faktów o sobie.
3 komentarze = next
Całuski :*
Super. Kiedy next?
OdpowiedzUsuńSuper część z reszta jak zawsze:)
OdpowiedzUsuńNiech ona zerwie z tym gościem dla germana
OdpowiedzUsuńSuper rozdział
Super rozdział ale chyba wszyscy by się cieszyli by Angie zerwała z Christianem ☺
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdzial ♡
OdpowiedzUsuńGenialne :D Germi taki kochany... ♡
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, czekam na next! ;)