sobota, 12 grudnia 2015

"Skąd ten pomysł?"

- Wybacz mi proszę- Odparł z oczami zbitego pieska. Zrezygnowana wpuściłam go do środka i odebrałam różę, które mi wręczył. - Nie chciałem cię zranić...
- Ale zraniłeś- Przerwałam mu natychmiastowo.
- Angeles...- Przeciągnął, a mnie dopadły wyrzuty sumienia, że nie jestem nieugięta. Co jak co, ale moje pełne imię, wypływające z jego ust sprawiało, że mógłby zrobić ze mną wszystko. Szybko zamrugałam powiekami i usiadłam na kanapie, dając znać inżynierowi, aby poszedł w moje ślady. Usadowiwszy się obok mnie, ułożył dłoń na moim udzie, przez co przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
- Dlaczego to robisz?- Zapytałam ściągając jego ręke ze swojego ciała- Przecież wiesz jak na mnie działasz. - Albo mi się wydawało, albo odebrano mu mowę.- Wiesz, pamiętam jak Maria opowiadała o tobie, kiedy się poznaliśce. Mówiła, że zakochała się w tobie od pierwszego wejrzenia, ale ty wtedy byłeś z najpiękniejszą dziewczyną w liceum. Ale co się dziwić zawsze tak było, piękna dziewczyna i przystojny chłopak zawsze byli na językach wszystkich uczniów i niektórych nauczycieli.
- Nieprawda. Maria była najpiękniejsza, tak samo jak ty. Przypominasz mi ją- Odpowiedział w końcu.

Obudziłam się rozłożona na kanapie, przykryta moim ulubionym różowym, puchatym kocykiem. Za oknem światło już słońce, a zegar wybił ósmą pięćdziesiąt rano. Na szklanej ławie leżały czerwone róże, więc miałam pewność, że rozmowa z Germanem nie była tylko snem na jawie.
Leniwie wysunęłam się spod koca i podreptałam do kuchni zrobić sobie poranną kawę. Z uwagi na to, że nastał upragniony weekend postanowiłam spędzić go razem z siostrzenicą.
Wyciągnęłam białą komórkę i przeszukując kontakty czekałam, aż nastolatka odbierze.
- Halo?- Odezwał się zaspany, delikatny głos dziewczyny.
- Może wyszłybyśmy dzisiaj gdzieś, hm...?- Zapytałam energicznie.
- No.. No oki, to za czterdzieści minut w galerii?- Zapytała.
- To do zobaczenia!- Pożegnałam się i rozłączyłam.
Zważywszy na to, że za pół godziny musiałam wyjść z mieszkania, postanowiłam doprowadzić się do porządku. Umalowana, uczesana i ubrana w czarne rurki i kwiecistą bluzkę byłam gotowa do wyjścia.

- Angie, tak się zastanawiam...- Zaczęła Violetta, gdy siedziałyśmy w Starbacksie i popijałyśmy kawę.- Masz może kogoś?
- Skąd ten pomysł?- Uśmiechnęłam się nerwowo. Moje myśli przepłynęły przez ostatnie dni, badając czy nie zrobiłam nic, co mogłoby wzbudzić jej podejrzenia. Nie lubiłam rozmawiać otwarcie o swoich uczuciach, toteż niepewnie czułam się, gdy ktoś zaczynał mnie o to wypytywać.
- Po prostu widziałam wczoraj jak kłóciłaś się z tatą, a potem on kupował kwiaty, a jak wrócił pachniał damskimi perfumami. Ale nie takimi, jakie używa Daisy, tylko podobnymi do twoich- Uśmiechnęła się z aprobatą i świadrowała mnie wzrokiem unosząc charakterystycznie jedną brew.
- Violu to nie tak- Uśmiechnęłam się łagodnie, stwarzając wrażenie zrównoważonej.
- W takim razie jak?
- Pokłóciliśmy się o drobnostkę, a potem on przyszedł mnie przeprosić- Wytłumaczyłam jej pomijając niektóre sceny, które miały miejsce poprzedniego dnia.
Pozostała część naszego dnia opierała się głównie na zakupach i pogaduszkach. Miło spędzony dzień z jedną z najbliższych mi osób, sprawił, że zapomiałam o problemach związanych z nieszczęśliwą miłością.

(...)

Z Germanem nie widziałam się od tygodnia. Nie znaczyło to  oczywiście, że nie zajmował on większości moich myśli, lecz miałam okazje całkowicie wpaść w wir pracy. Każdego dnia zostawałam po zajęciach i główkowałam nad przedstawieniem, usilnie starając się wymyślić coś kreatywnego.
Jednak podczas piątkowego wieczoru, gdy przechadzając się parkiem zmierzając do mieszkania zostałam zaczepiona przez pewnego, przystojnego faceta. Czarnowłosy z lodowato błękitnymi tęczówkami, śniadej cerze i pełnych ustach.
- Cześć, jestem Diego- Uśmiechnął się zawadiacko ukazując dołeczki w policzkach.
- Angie- Nieśmiało uścisnęłam chłodną dłoń, którą wyciągnął w moją stronę.
- Nie będę ukrywał, widywałem cię co dziennie od poniedziałku i z każdym dniem podobałaś mi się coraz bardziej, więc postanowiłem do ciebie zagadać- Odpowiedziałam na to delikatnym uśmiechem i wbrew mojej woli z miejsca zauroczyłam się nieznajomym.

########
Diego, Diego, Diego...
Podoba wam się ta postać? Myślicie, że ma przyjazne intencje wobec Angie? Jak ułoży jej się z Germanem?
BTW. Niedługo święta! Już czuję ten magiczny czas! Kocham go, a wy?
Konkurs w dalszym ciągu trwa więc zachęcam do komentowania, bo warto!
Chcecie świąteczny rozdział?

niedziela, 6 grudnia 2015

"Mam już dość tej samej starej miłości"




Nienawidze najmiejszego kawałka ciebie, przez który się zakochałam. Nienawidzę twoich ust, które przenosiły mnie w inny wymiar. Nienawidzę twojego nieskazitelnego, aksamitnego głosu. Nienawidzę miłości, którą cie obdarowałam. Chciałabym ignorować cię, tak, jak ty ignorujesz mnie, ale nie potrafię, po prostu nie potrafie. Jestem kobietą i nie mam obowiązku być silna, ani decydować za nas oboje.
Zostawiłam białą kartkę złożoną na pół na łóżku w sypialni Germana i cicho wyszłam zamykając za sobą drzwi. Bezszelestnie sunęłam korytarzem do swojej sypialni zastanawiając się, czy dobrze zrobiłam zostawiając mu ten list. Czy wyznawanie uczuć mężczyźnie, który nieustannie mnie rani jest dobre? Zwłaszcza, gdy zaczął układać sobie życie z nową kobietą?
Ale nic nie poradzę. Też mam serce, które tłucze się niczym szkło, za każdym razem, kiedy widzę ich razem.


- Angie- Usłyszałam dojrzały kobiecy głos i poczułam woń mocnych perfum. Stukot obcasów i delikatnie opadający materac łóżka, który oznaczał, że owa osoba usiadła obok mnie. Daisy była od niedawna partnerką pana domu. Wydawała się być sympatyczną kobietą, jednak miała ciężki charakter, taki, którego ja nigdy nie będe miała. Szarooka uśmiechnęła się do mnie smutno i pogładziła zadbaną dłonią moje ramię. Jak zwykle wyglądała idealnie. Czarne jak heban włosy starannie potraktowane prostownicą, śniada cera  podkreślona delikatnym makijażem, czarne obcisłe rurki, biała bluzka i czerwone szpilki dodawały jej seksapilu, więc nie dziwiłam się, że German się nią zainteresował. - Powiedz, czujesz coś do niego?- Zapytała łagodnym głosem. Zaczerpnęłam momentalnie powietrza i przymknęłam powieki.
- Ja sa.. Sama nie wiem- Wyznałam zgodnie z prawdą. Przegryzłam nerwowo dolną wargę i ośmieliłam się spojrzeć w jej szare oczy. Były przepełnione troską i współczuciem, a nie jak się spodziewałam gniewem i zazdrością. - Nie chce być dla ciebie zagrożeniem - Wypaliłam po minucie ciszy.
- Znajdziesz swojego księcia- Uśmiechnęła się delikatnie.- I nie szukaj miłości ona przyjdzie do ciebie sama, niespodziewanie- Dokończyła i wyszła zostawiając mnie samą bijącą się z myślami. Co ona myśli? Że nic nie czuje, gdy widze ją obściskującą się z mężczyzną, którego kocham? Westchnęłam smutno i postanowiłam zająć się czymś innym, by choć na chwile zapomnieć o doskwierających mi problemach. Chwyciłam pierwszą z brzegu książke i zaczęłam wczytywać się w treść lektury.
I znowu jakby jej serce załomotało mocniej. Delikatnie musnął jej dłoń swoją przez co poczuła na plecach przyjemny dreszcz.
Słowa w książce rozmazały krople łez tworząc czarny okrąg. Czemu utożsamiałam się z główną bohaterką? Może dlatego, że przez całą książke tytułowa Anabell czuła to samo co ja w ciągu mojego miłosnego życia?
Siedziałam mętnie myśląc nad swoim życiem. Zastanawiałam się czy najlepszym wyjściem nie byłoby dla mnie wyprowadzenie się z willi Castillo, chociaż na kilka dni. Odizolować się od Germana, uspokoić się, może poznać kogoś...
Dotarło do mnie, że to świetny pomysł. Wyjęłam spod łóżka niewielkich rozmiarów walizkę i spakowałam kilka najpotrzebniejszych kosmetyków, ubrań i innych rzeczy, które wystarczyłyby mi na najbliższy tydzień. Zeszłam z bagażem po schodach i ruszyłam do gabinetu Germana powiedzieć mu, że wyprowadzam się na jakiś czas. Zapukałam dwa razy i weszłam do środka. Zobaczyłam tam szwagra całującego się z Daisy, siedzącą mu na kolanach.
- Przepraszam- Pisnęłam zażenowana i szybko zakmnęłam za sobą dzrzwi. Postanowiłam zadzwonić do niego później.
Do swojego mieszkania dotarłam w ciągu dwudziestu minut. Po minięciu progu dotarł do mnie zapach kurzu. Podeszłam do okien i odsłoniłam rolety, alby wpuścić światło. Cieszyłam się, że nie sprzedałam mieszkania, jaki kiedyś miałam zamiar.
Po niecałej godzinie nie było już białej warstwy na meblach i unosiło się świeże powietrze. Także zapach stał się przyjemniejszy.
#########
Następnego dnia obudził mnie dzwonek komórki. Zdezorientowana tym, że zasnęłam w salonie w fotelu przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam urządzenie do ucha.
- Angie, gdzie jesteś?- Głos szwagra dotarł do moich uszu
- Wyprowadziłam się na kilka dni. Muszę załatwić kilka spraw- Palnęłam zaspana. Wcale nie miałam nic do załatwienia. Po prostu chce odpocząć od uczucia rozdarcia. - Zadzwonie pózniej.
Zakończyłam połączenie i zdając sobie sprawę, że za dwadzieścia minut powinnam stawić się w pracy. W ekspresowym tempie założyłam pierwszą lepszą sukienkę. Dokładny makijaż też postanowiłam sobie odpuścić, toteż skończyło się na pomalowaniu rzęs i przejechaniem ust czerwoną szminką. Po drodze do drzwi zatopiłam w torebce potrzebne mi materiały, portfel i komórkę, a już po chwili niemal biegłam do studia. Wparowałam z dziennikiem do klasy równo z dzwonkiem. Pierwsza klasa usadowiła się na kolorowych pufach, a ja próbując zapamiętać twarzy każdego ucznia usiadłam na biurku po turecku. To był ich pierwszy dzień w tej szkole, więc nie dziwiłam się, że siedzieli lekko wystraszeni obserwując i oceniając uważnie sytuacje w jakiej się znajdują.
-Ja jestem Angie, wasza nowa nauczycielka śpiewu- Uśmiechnęłam się zachęcająco do młodzieży.- Wiedzcie, że jeżeli macie możliwość uczęszczania do tej szkoły, to macie niezwykły potencjał muzyczny, ale musicie wiedzieć, że aby ją skończyć musicie posiadać pasję i chęć do muzyki- Odparłam krótko, sprawdzając po chwili obecność. Klasa liczyła piętnaście osób, z czego zapamiętałam twarz rudowłosej dziewczyny, której nos i policzki pokrywały liczne piegi; niską, czarnowłosą uczennice, o imieniu Bella; oraz czarnowłosego chłopaka, który pożerał wzrokiem każdą z nowych koleżanek.- Zaczniemy od tego, że każdy zaśpiewa refren piosenki, którą zaprezentował na przesłuchaniach.- Zażądałam i po kolei wsłuchiwałam się w słowa rock'n roll'a, jazzu lub zwykłych piosenek opowiadających o miłości, pasji lub przyjaźni.

Mam już dość tej samej starej , tego co mnie rozdziera na pół
Mam już dość tej samej starej miłości, moje ciało ma już dość
Och, ta sama miłość
Och, to samo uczucie
Mam już dość tek samej starej miłości, czuję jakbym miała wybuchnąć
Mam już dość tek samej starej miłości, takiej, która łamie mi serce
Och, ta sama miłość
Och, to samo uczucie


Nie chcę więcej spędzać z tobą czasu, marnować go na ciebie
Wiem, słyszałam to nieraz
Nie waż się rozmyślać
Bo ja tego nie zrobię


Mam już dość tej samej starej , tego co mnie rozdziera na pół
Mam już dość tej samej starej miłości, moje ciało ma już dość
Och, ta sama miłość
Och, to samo uczucie
Mam już dość tek samej starej miłości, czuję jakbym miała wybuchnąć
Mam już dość tek samej starej miłości, takiej, która łamie mi serce
Och, ta sama miłość
Och, to samo uczucie

Piosenka ta zapadła mi szczególnie w pamięć. Kiedy wsłuchiwałam się w tekst, oczami wyobraźni widziałam siebie. Siebie, która cierpi gdy widzi Germana z Daisy. Siebie, tą, która ma dość tej samej starej miłości, która pozostawia w jej sercu czarne wyżarte dziury. Na przerwie w drodze do pokoju nauczycielskiego spotkałam Germana. Zdziwiłam się na jego widok, a mój dzisiejszy nastrój jeszcze bardziej się pogorszył.
-Widziałaś Violettę?- Wypalił bez jakiegokolwiek powitania.
-Nie- Westchnęłam krótko, lecz nerwowo. Zarówno ja, jak i mój szwagier kochaliśmy dziewczynę jak nikt inny i myśl, że mogła uciec doprowadzała mnie do depresji.- A co?- Dodałam niepewnie.
-Wczoraj powiedziała, że idzie do koleżanki. Kiedy nie wróciła rano, pomyślałem, że może poszła od razu do studia, ale kiedy wszedłem do jej pokoju i zobaczyłem na łóżku wszystkie teksty piosenek, zaniepokoiłem się- Wyjaśnił, pocierając zmęczoną twarz w dłoniach. 
-Nie kontaktowała się ze mną
-Gdybyś tak na nią nie wpływała, nie byłoby z nią prolemów- Prychnął
-Słucham?!- Krzyknęłam oburzona. On właśnie twierdził, że buntuje mu córę! O nie, tego już za wiele! Coś we mnie pękło i chwilowo moje serce pogrążone w trosce o siostrzenicę i w rozpaczy, z powodu nieszczęśliwej miłości, wypełniła wściekłość.
-Jesteś świnią! Jak mogłam się w tobie zakochać?!- Zaszlochałam, a już po chwili moja dłoń była odbita na jego policzku. Nie dając mu szansy na odpowiedź, wyminęłam go i ukryłam się w damskiej toalecie. Oparłam się o kafelkowy blat i spuściłam głowę pozwalając, by łzy wypłynęły z moich wyjątkowo smutnych oczu. 
Po pięciu minutach postanowiłam się otrząsnąć i zabronić swojemu mózgowi kategoryczni myśleć o szwagrze. Jedyną istotną rzeczą było dowiedzenie się, gdzie jest Violetta, która była jedną z nielicznych osób dla których warto było mi żyć. Okazało się, że nastolatka cała i zdrowa zaspała do szkoły, dlatego później dostałam od niej SMS'a z wyjaśnieniami. 
Obdarowałam szwagra chłodnym spojrzeniem i czym prędzej ruszyłam przed siebie. Nie chciałam zaczynać z nim jakiejkolwiek rozmowy, nie byłam gotowa psychicznie. Nie dość, że cholernie mnie tego dnia zranił to jeszcze teraz uczepił się mnie jak rzep psiego ogona. Wbrew mojemu niezadowoleniu złapał mnie za nadgarstek, przez co ustałam w miejscu. Wiedziałam, że ma silny uścisk i nie najlepszym pomysłem byłoby siłowanie się z nim, dlatego postanowiłam poddać się bez walki i odwróciłam się w jego stronę. Staliśmy teraz na przeciwko siebie, na środku parku o późnej porze. Świat wokół nas rozświetłały pojedyncze latarnie i księżyc, który tej nocy miał być w pełni. Gdyby nie to, że miałam ochotę się rozpłakać i skupiłabym się bardziej na otoczeniu przyznałabym się, że była to pora idealna na pierwszy pocałunek lub romantyczny spacer po parku.
-Co?!- Warknęłam. Nie interesowało mnie co brunet ma do powiedzenia, czy też do wyjaśnienia, ale zdawałam sobie sprawę, że jeśli go nie wysłucham nie mam szans na szybkie znalezienie się w mieszkaniu. - Czego chcesz?
- Powtórzyłam znudzona po killudziesięcio sekundowej pauzie.
-Chce wyjaśnić swoje zachowanie
- Nie masz czego wyjaśniać Germanie. Wiesz jak wygląda sytuacja, znasz moje uczucia do ciebie i rozumiesz jak łatwo możesz mnie zranić- Uciekłam spojrzeniem, gdzieś w dal. Zatrzymałam wzrok na wierzbie, pod którą para nastolatków użądzała sobie piknik. Nie chciałam patrzeć mu w oczy, nie miałam odwagi, a jeszcze bardziej mnie szkokowało, że om po tym co mi zrobił miał śmiałość teraz patrzeć w moje.
- Wiem, że źle zrobiłem. Problem w tym, że czasami nie potrafie kontrolować słów, które mówie- Złapał mnie za dłonie, które uniósł do góry na wysokość swojego pasa.
- To czas nauczyć się kontrolować- Rzuciłam lekceważąco zabierając ręce i podbierając je na biodrach.
- Przepraszam- Wyraził ze skruchą w głosie i smutkiem odbijającym się w czekoladowych, hipnotyzujących oczach. Mimo, że miałam ochote rzucić mu się na szyję musiałam grać nieugiętą. Zawsze wszystko mu wybaczałam, chciałam, aby trochę się pomęczył, żeby zrozumiał, że może w końcu mnie stracić. Bo zs każdym razem, gdy coś mu wybaczam rana w moim sercu się goi, ale blizna pozostaje na bardzo długi czas. - Wybaczysz mi?
- Nie jestem gotowa. To jest zbyt świeże- Odparłam krzyżując ręce na piersi.- Powiedz Violi, że ją kocham i zobaczymy się jutro w studio- Dokończyłam i ruszyłam w stronę swojego mieszkania. W tamtym momęcie cieszyłam się, że nie sprzedałam mojego małego mieszkanka po zamieszkaniu u Germana, teraz nie miałabym się gdzie podziać, a nie mogłabym pozostać tam i kilka razy dziennie na niego patrzeć, co tylko rozdrapywałoby tylko rany. Stojąc pod drewnianymi drzwiami przekręciłam klucz w drzwiach i niemal od razu po wkroczeniu do środka poczułam przyjemną woń waniliowych zapachów. Zdjęłam ze stóp kremowe obcasy i odwiesiłam cienki płaszczyk na wieszak. Zostawiając torebkę na komodzie przeszłam niewielkim przedpokojem do salonu. Mimo, że moje mieszkanie nie było tak wielkie i przestronne jak dom mojego szwagra to czułam się tu bezpiecznie i komfortowo. Odetchnęłam smutno i z kubiem świeżo zrobionej owocowej herbaty zatopiłam się w wygodnej kanapie. Chwyciłam za pilota i cały wieczór spędziłam na oglądaniu nudnych telenowel, które zazwyczaj śledziłam razem z gosposią. Obudziło mnie natarczywe dobijanie się do drzwi. Niechętnie podniosłam się z twardej kanapy i podeszłam do drzwi. Delikatnie je uchyliłam i w niewielkiej szparze ujrzałam szwagra z wielkim bukietem czerwonych róż. 


*******************
Od autorki: Napisałam to już kiedyś, ale o tym zapominałam, dlatego dodaje wam taki odrębny rozdzialik, który kto wie- rozpocznie nową serię :)
Konkurs już rusza, a więc zachęcam do komentowania i AKTYWNOŚCI, która napewno zostanie nagrodzona. Jak nie paczką to chodziarz kolażami :)
Do następnego
Jak wam się podoba?
KONTAKT: germangiemystory@wp.pl

sobota, 5 grudnia 2015

Ogłoszenie parafialne

Postanawiam wrócić!
Rozdziały będą pojawiały się rzadziej (czyt. raz na dwa tyg.), ale za to będą dłuższe, bardziej dopracowane i przemyślane.
Jak wspominałam w tamtym poście z aktywnością tutaj krucho, więc postanowiłam zrobić taki pierwszy prawdziwy konkurs!
Zasady:
- Chcę nakłonić was do komentowania i w dużym stopniu udzielania się na blogu, więc musicie być aktywni! Komentować, udzielać się, podrzucać pomysły itp.
-Nie mam namyśli komów typu: "kiedy next?" "super" "fajne" itd.
-Nagrodą będzie paczka dla zwycięzcy, który będzie bardzo aktywny, a przy tym kreatywny!
-Konkurs będzie trwał przez 15 rozdziałów
-Powstaną nowe zakładki, gdzie możecie pisać co tylko chcecie.
- Z wyjątkiem zaznaczania swojej obecności na blogu możecie pisać do mnie prywatne maile pod adres: germangiemystory@wp.pl
Zaczynamy od pierwszego rozdziału, który pojawi się pod tym postem.
Ale to nie znaczy, że nie macie wyrażać opinii tutaj. Co o tym myślicie?
To taki prezent na Mikołajki...
Nagroda: Paczka składająca się z dwóch upominków+ listu ode mnie :)
Trzymajcie się cieplutko i do następnego