piątek, 9 października 2015

Rozdział 5

To były ONE. Dawne przyjaciółki z mojej przeszłości. Charlottr, Lauren i Madeline.
- Witaj Angeles- Przywitała mnie Madeline, jak zwykle robiła to za czasów liceum, pocałunkiem w policzek. Po chwili dwie pozostałe kobiety zrobiły to samo.
-Dziewczyny...- Spojrzałam na nie podejrzliwie- Co tu robicie?
- Wiesz, mamy kilka spraw- Zaczęła Lauren- Ty chyba wiesz jakie- Dokończyła i zaśmiała się podle.
-Mówiłam wam, że kończe z tym... A poza tym, skoro wracacie do TEGO... To gdzie Gabi i Lili?- Zapytałam zaskoczona ich brakiem.
-Jeszcze ich nie znalazłyśmy, a po drugie, to ty byłaś W.D, pamiętasz jeszcze?- Madeline spojrzała na mnie wzrokiem szczeniaczka, próbującego przypodobać się nowemu właścicielowi.
- Wiecie dziewczyny...- Jęknęłam zmieszana- Ja muszę już iść- powiedziałam, bo nie chciałam marnować więcej czasu przy nich.
- No trudno, ale za niedługo znowu się zobaczyły, prawda?- Zapytała krótko Charlotte.
- Ymm... Ta jasne- Bąknęłam i czym prędzej odwróciłam się do nich plecami- Pa!- Krzyknęłam i ruszyłam w stronę willi Castillo. Przez całą wędrówkę myślałam o spotkaniu z dziewczynami. Nie sądziłam, że spotkam je po tylu latach. Tyle wspomień, ciemnych wspomień. Oh, muszę się ogarnąć. Gdy dotarłam do domu od razu ruszyłam do pokoju siostrzenicy. Zapukałam i weszłam. Nastolatka siedziała przy białym biórku i odrabiała zadanie z języka francuskiego.
-Bonjur Violetta. Gotowa na lekcje?- Zachichotałam i usiadłam na łóżku.
-Ale Angie, dzisiaj nie ma lekcji- Odparła zdziwiona.
- Wiem, wiem żartuję. Chcesz może pogadać?- Spytałam.
- Z tobą? Zawsze- Oznajmiła i wskoczyła na łóżko, kładąc się i układając głowę na moich kolanach. - Wiesz, mam taki mały problemik- Zaczęła pokazując palcami niewielką odległość. Cieszyłam się z tego, że dziewczyna mi się zwierza. Było to przecież dowodem na to, że darzy mnie zaufaniem. - Tata pozwolił mi uczęszczać do studia, ale trochę się boję. Co jeśli nie jestem wystarczająco dobra do tej szkoły? Angie, co ja mam zrobić?- Mechanicznie przytuliłam siostrzenicę, a ona wtuliła mi się w szyję.
- Violu, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. A jeśli będziesz mieć jakieś kłopoty, ja zawsze jestem w pokoju nauczycielskim, gotowa, by ci pomóc.- Pocałowałam ją delikatnie w czoło- Zawsze będe cię wspierać.
- Mogę ci coś zdradzić- Zapytała, a ja odpowiedziałam jej kiwnięciem głowy. - Znam cię od kilku dni, a czuję, jakbym cię znała od dawna. Dziękuje ci za to.
- Nie masz mi za co dziękować, kochanie- Było mi źle z tym, że musiałam ukrywać swoją prawdziwą tożsamość i fakt, że znamy się o wiele dłużej niż kilka dni. Gdy tak miło przytulałam się z Violettą, Olga zaczęła wołać na kolacje. Wyszłyśmy z pokoju przytulone do siebie i zasiadłyśmy do stołu. Pamiętam, jak była jeszcze malutka i zasze sadzałam ją sobie na kolanach, mimo, że sama byłam wtedy dziewięcioletnią dziewczynką. Wygłupiałyśmy się wtedy, świetnie się przy tym bawiąc. Te wspomienia wywołały u mnie głębokie uczucia. W moich oczach pojawiły się łzy, które zaraz spłynęły mi po policzach.
- Angie, co jest?- Zapytała zaniepokojona moim stanem nastolatka.
- Szczęście Violu. Szczęście mnie dopadło- Uśmiechnęłam się do niej ciepło. Nagle do jadalni wszedł German ze swoją dziewczyną.
Oboje zajęli swoje stałe miejsca, wcześniej nas witając.
Rozbawił mnie wygląd Any. Uczesana była w rozczochranego koka na czubku głowy, mocny makijaż oczu i ust, co upodobniało ją do bohaterki pewnego serialu, który oglądałam kilka lat temu. Nie mogłam powstrzymać śmiechu, dlatego zachichotałam najciszej jak tylko mogłam.
- Co cię tak śmiechy- Burknęła oburzona rudowłosa.
- Życie- Odpowiedziałam beztrosko.
- Angie, najpierw szczęście, teraz życie. Szalejesz! Co będzie następne? Miłość?- Odparła radośnie siostrzenica i zaczęłyśmy się niekontrolowanie śmiać.
- Może- Powiedziałam i złapałam ją leciutko za nos, następnie delikatnie pociągnęłam- Mam twój nos!
- O nie! Masz mój nos! Oddawaj mój nos!- Krzyczała ze śmiechem. Nasze wygłupy trwały, aż nie przerwała nam ich wiecznie niezadowolona Ana.
- Zachowujecie się jak dzieci! Po ile wy macie lat!? Zachowujecie się gorzej...  <czyli jednak jej szare komórki działają> gorzej niż Tom i Jerry <czyli jednak nie działają>
Po tej sytuacji Olga zaczęła rozstawiać na stole różnorodne bagietki oraz dodadki do nich. Ja zaczęłam kolację od lekkiej sałatki warzywnej i mini bagietką francuską. Konsumując posiłek poczułam na sobie wzrok szwagra. Nie pozostałam mu dłużna i również na niego spojrzałam, co chyba go speszyło, bo szybko zmienił ounk obserwacji, wbijając spojrzenie w swój talerz. Kolacja minęła w miłej atmosferze. Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Niestety ten miły czas dobiegł końca. Gdy wszyscy powrócili do swoich zajęć, ja zaproponowałam Oldze pomoc w sprzątaniu. Pozbierałam wszyskie naczynia, niektóre umyłam, a reszte wsadziłam do zmywarki. Usiadłam na blacie kuchennym i przyjrzałam się gosposi myjącej zlew. Kochałam tą starszą panią. Pamiętam, gdy pierwszy raz ją zobaczyłam. Byłam wtedy taka malutka i krzątałam się po kuchni i skaleczyłam się w ręke.
Zaczęłam płakać i wtedy przyszła czarnowłosa. Wzięła mnie na ręce i zaczęła mnie uspokajać. Po chwili w kuchni pojawili się wszyscy: Ramallo, German, Maria i moi rodzice. Wszyscy zaczęli mnie uspokajać, a ja tylko bardziej wtulałam się w szyję kobiety i starałam się przestać płakać.
- Oleńko?- Podeszłam do niej.
- Co się stało kruszynko?
- Mówiłam ci już, jaka jesteś dla mnie ważna i jal bardzo cię kocham?- Zapytałam i rzuciłam się jej na szyję. Brakowało mi tylko, żeby wzięła mnie na ręce i obkręciła w górze do okoła.
- Ja ciebie również kocham Angeles-Odwzajemniła uścisk. Dziś byłam jak taka przytulanka. Chociaż zawsze taka byłam. W dzieciństwie wszyscy nazywali mnie żywą maskotką. Po tej scenie miłości ruszyłam w stronę łazienki, gdzie wzięłam długą, relalsującą kąpiel, po której ubrałam się w moją ulubioną pidżamę z Kubusiem Puchatkiem, którą dostałam od Christiana kilka tygodni temu. Gdy wychodziłam z łazienki wpadłam na Germana, odbiłam się od niego jak piłeczka kałczukowa i wylądowałam na ziemi.
- Angie, przepraszam- Bąknął nieśmiało i pomógł mi wstać.
- To moja wina. Wiecznie jestem rozkojarzona- Podniosłam delikatnie prawy kącik ust. - Przecież mnie znasz.- Mężczyzna spojrzał się nagle na moją pidżamę i cicho się zaśmiał.
- Uwielbiałaś go jako mała dziewczynka.
- I nadal go kocham. Pamiętam moją ukochaną maskotkę, Maria przywiozła mi go z Europy. Był moim najlepszym przyjacielem.
- Tak! Wszędzie go z sobą zabierałaś. Kiedyś pocięłaś nawet moją koszulę, aby zrobić mu ubranie- Na to wspomienie oboje wybuchnęliśmy gromkim śmiechem. W sumie, do teraz mam tego pluszaka, ale przecież nie powiem tego Germanowi; wyśmiałby mnie.
- Piękne czasy- Oznajmiłam z łezką wzruszenia w oku- Dobranoc- Odparłam i cmoknęłam jego policzek, a następnie pokierowałam się do swojej sypialni. Gdy tylko zamknęłam drzwi wskoczyłam do łóżka i wyciągnęłam z drewnianej etażerki album mojej rodziny. Były tam zdjęcia wszystkich. Na jednym widniałam ja, cała ubabrana tortem, kolejne przedstawiało mnie i Violę, gdy obie użądzamy sobie drzemkę na kanapie. Ostatnim zdjęciem wywołującym u mnie najwięcej emocji było to, gdzie razem z Marią ściskamy się po powrocie z jej pierwszej trasy koncertowej. Obie wzruszone, że w końcu widzimy się po wielu miesiącach rozłąki. Kochałam Marię. I to właśnie z tą myślą, Morfeusz porwał mnie w swoją bajkową krainę.

*************
Rozdział autorstwa Natali, czyli mojej nowej pomocnicy. Ciekawe co stanie się między Germanem, a Angie. Może w końcu się w sobie zakochają? Nie... To by było za proste. Zresztą niedługo sami zobaczycie.
A więc nową współtwórczynią bloga jest Natalia i kilka faktów o niej.
1. Natalia/Diabełek
2. Rudo- brązowe włosy, niebieskie oczy i prawie 170 chodzącego nieszczęścia.
3. Kocham Germangie od pierwszego odcinka
4. Delari forever
8. Książkoholiczka- poziom krytyczny.
4 komentarze - next

środa, 7 października 2015

Rozdział 4

Do pokoju wszedł German, a ja widząc go szybko odwróciłam się tyłem do niego i mocniej wtuliłam się w poduszkę.
- Angeles- Przeciągną moje imię i usiadł na skraju łóżka.
- Tak mogą mówić tylko osoby, które kocham- Sapnęłam starając się ponownie nie wybuchnąć płaczem.
- Przepraszam- Szepnął mi do ucha i oparł dłoń na moim biodrze, przez co poczułam dziwny dreszcz, taki jak poczułam z Christianem podczas pierwszego pocałunku. Natychmiastowo usiadłam tak, że nasze twarze były naprzeciw siebie, spojrzałam w jego czekoladowe oczy i dostrzegłam... Skruchę? - Jeżeli chcesz, to pozwolę Violi zapisać się do tej szkoły.
- Naprawdę?- Spytałam jakby bardziej rozbudzona i gwałtownie podniosłam się. Na znak odpowiedzi uśmiechnął się lekko, co odwzajemniłam i niczym na sprawą czarodziejskiej różdżki z depresyjnego stanu przeszłam na radosny. Energicznie rzuciłam mu się na szyję, a on z początku zaskoczonej i niepewny objął moje plecy. Poczułam ciepło bijące od jego ciała oraz spokojny rytm serca. Do nozdrzy doleciał przyjemny, urzekający zapach męskich perfum, które mogłabym wąchać godzinami. Niestety po chwili byliśmy już z dala od swoich ciał.
- Opiekuj się nią- Wyszeptał w końcu i ku mojemu zdziwieniu wyszedł z pokoju pozostawiając po sobie woń perfum, w których zakochałam się od razu. Ten człowiek jednocześnie mnie intrygował i odpychał. W jednym momencie miałam ochotę wycelować w niego karabinem maszynowym, a po chwili przytulić go. Ale czy ja...? Nie... To nie możliwe... A może... Mogłabym zakochać się w własnym szwagrze?
To pytanie dręczyło mnie przez jakiś czas. Siedziałam na łóżku w takim bezruchu, jakbym była żywą fotografią lub lalką zostawioną w miejscu, czekającą, aż jakaś dziewczynką przyjdzie po nią. W mojej głowie panował chaos i nie było w nim Violetty, Marii ani Christiana, tylko osoba, która nigdy nie zaprzątała mi myśli. German Castillo. Z pozoru człowiek tak zimny i bezduszny, ale po lepszym poznaniu go widać było, że bije od niego sympatycznością i troską. Prawda, był surowy i konsekwentny, ale czy w każdej sytuacji były to negatywne cechy?
- Angie...- Z rozmyśleń wyrwała mnie gosposia, która wkroczyła do mojej sypialni ze zmiotką w dłoniach.- Jakiś przystojniak czeka na ciebie przy drzwiach- Posłała mi znaczący uśmiech oczkując odpowiedzi.
- Pewnie Christian- Westchnęłam i z niechęcią wstałam z wygodnego materaca. - Już idę- Odparłam. Dziwnie się czułam, gdy pod nadzorem gosposi zbliżałam się do drzwi, gdzie rzeczywiście stał mój partner.- Cześć- Podeszłam do niego i cmoknęłam go w policzek. - Olgo możesz nas zostawić?- Zwróciłam się do gosposi, która tylko czekała, aby usłyszeć coś, co nadawałoby się na znakomitą plotkę. Przypominał mi się wtedy wątek, gdy Maria dowiedziała się o ciąży. German jeszcze o tym nie był poinformowany, a gosposia już o tym trajkotała na pół osiedla, nie wiadomo skąd to wiedząc.
-No dobrze...- Bąknęła zrezygnowana i posłusznie skierowała się do kuchni wywiązując się ze swoich codziennych obowiązków.
- Przejdziemy się gdzieś?- Z zamyśleń wyrwał mnie kojący głos mojego chłopaka, na którego dopiero teraz zwróciłam większą uwagę. Miał na sobie koszulę w kratę i czarne spodnie, należące do jego ulubionej pary, gdyż nosił je bardzo często.
- Pewnie, chodźmy- Rzuciłam i założyłam leżące przy drzwiach baleriny.
Przechadzaliśmy się ścieżką mojego ulubionego parku. Zawsze, niezależnie od pogody i pory roku, to miejsce wyglądało jak pochodzące z magicznej krainy. Mieszkańcy Buenos Aires zawsze bardzo dbali o takie rzeczy jak parki, zabytki, czy inne budowle zdobiące miasto. Dlatego między innymi całym sercem kochałam to miejsce i nigdy nie chciałam go opuszczać na stałe.
- I jak ci się mieszka z Violettą?- Zapytał znienacka. Szczerze mówiąc zawsze unikał rozmów o mojej siostrzenicy i szybko zmieniał temat, gdy ja go zaczynałam. Zdziwiło mnie to trochę, jednak nie na tyle by coś podejrzewać, jednak gdy teraz na to patrzę wiem czemu tak się zachowywał.
- Dobrze- Wymsknęłam ze sztucznym uśmiechem. Źle czułam się, że będąc z Chrisem myślałam o Germanie, który na dodatek był moim szwagrem. Zawsze w książkach lub filmach kobiety romansujące z partnerami siostry były nazywane zdradzieckimi szma*tami i zwykle jechano po nich jak po najgorszych ludziach na świecie, a ja nie chciałam taka być. Czas spędziliśmy na długim spacerze po parku. Jak każda zakochana para całowaliśmy się, przytulaliśmy i puszczaliśmy "kaczki" na tafli płynącej w parku rzeczki. Aż trudno było uwierzyć, że tak szybko minął nam czas spędzony razem. Pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem w usta i każde z nas ruszyło w swoją stronę.Nie chciałam jeszcze wracać do domu. Mimo świetnej zabawy z Chrisem musiałam wszystko sobie poukładać w głowie. Znałam Germana od dwóch dni, więc mój wniosek był taki, że nie mogłam się w nim zakochać w tak krótkim czasie, jak najwyżej zauroczyć. A jak każdy dobrze wie, zauroczenie trawa pięć miesięcy i jedyną rzeczą, którą musiałam zrobić, by nie poczuć nic do inżyniera to unikać sytuacji sam na sam.
Wracając spokojnym krokiem do willi z jabłkiem w karmelu w dłoni zatrzymał mnie kobiecy głos za plecami, wołający moje imię.
Dobrze go znałam, nie słyszałam go od siedmiu lat, mimo tego nie tęskniłam za nim. Odwróciłam się zamaszyście i zmierzyłam wzrokiem trzy postacie. Były to...

Rozdział w końcu dodany! Ile ja się namęczyłam. Wiem, że jest krótki i to wcale nie przez to, że nie mam weny. Po prostu nie mam czasu, ale...
Ale jest ale. Znalazłam pomocnicę, która podała mi kilka ciekawych pomysłów i postanowiłam ją przyjąć na okres próbny. Kolejny rozdział będzie jej autorstwa, a pod rozdziałem ONA napisze kilka faktów o sobie.
3 komentarze = next 
Całuski :*


poniedziałek, 5 października 2015

Violetta powraca!

Nie wiem czy wiecie, ale Violetta powraca! Być może nie możemy się już spodziewać nowych odcinków, losów Germangie jako małżeństwa, ale możemy od nowa, od pierwszego sezonu preżyć wszystko po raz drugi. Violę ukrywającą przed ojcem studio, tajemnice Angie, Tomasa, Ramallo i jego przestrzeń osobistą, głupiutką Jade i bankruta Matiasa.
To wszystko 21 października o 20:00 na Disney Chanel. Kto się cieszy????
PS. Rozdział w środę :*


Znalezione obrazy dla zapytania violetta 1 sezon  
Znalezione obrazy dla zapytania jade z violetty

sobota, 3 października 2015

Ktoś chętny?

Hejka!!!
Mam do was pytanie. Chciałby ktoś może ze mną współpracować?
Chodzi o skontaktowanie się za mną przez malil: germangiemystory@wp.pl
A ja udziele wszystkich informacji.
W pierwszym mailu, który przysłalibyście do mnie, chciałabym, abyście przedstawili się z imienia.
Zainteresowanych proszę o szybkie skontaktowanie się.

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 3

Osłupiała czynem i słowami mojego szwagra stałam w miejscu, analizując wydarzenie z kilku ostatnich minut. - Pokój Violetty jest tutaj- Odparł w końcu i wskazał na drzwi znajdujące się obok jego sypialni.
-Dziękuje- Wyjąkałam, a on kiwnął głową i ruszył na dół. Zastukałam dwa razy do pokoju mojej siostrzenicy. Chwile po usłyszeniu melodyjnego pozwolenia na wkroczenie do jej twierdzy weszłam do środka.
- Witaj Violu- Powiedziałam pełna euforii i podekscytowania, co zapewne wyglądało dziwnie. No bo, co może pomyśleć nastolatka, widząc obcą kobietę całą w skowronkach wchodzącą do jej pokoju (Pedofilia w willi Castillo xd)- Jestem Angie, twoja nowa guwernantka- Uśmiechnęłam się lekko i zilustrowałam jej różowy, dziewczęcy pokoik wzrokiem. Białe meble z delikatnymi różowymi akcentami i ścianami świetnie ze sobą współgrały.
- Usiądź- Odparła łagodnie i poklepała miejsce obok siebie na łóżku.
- Tak się ciesze, że tu jestem- Powiedziałam z łezką wzruszenia w oku, na co nastolatka podniosła pytająco brew.
- Zwykle moje guwernantki reagują przerażone po kilku sekundach rozmowy ze mną, ty wytrzymałaś minuty. Rekord- Zaśmiała się. Nie spodziewałam się, że będzie taka otwarta w nastawieniu do obcych ludzi, spodziewałam się raczej nieufności i różnych podejrzeń. Byłam jednak tym pozytywnie zaskoczona. - Zaczynamy lekcje dzisiaj?- Spytała, a ja nie miałam najmniejszej ochoty na spędzenie pierwszego dnia zakuwania matematyki.
- Może opowiesz coś o sobie?- Zaproponowałam podpierając podbródek o dłoń.
- Ale co by tu opowiadać?
- Czym się interesujesz, co lubisz, czego nie...- zaczęłam podawać przykłady wyliczając je na palcach.
- Nie mam zainteresowań. No... Lubie rysować i grać na pianinie- Wyznała niepewnie.
- A śpiew?- Zapytałam. Nie wierzyłam, że nie odziedziczyła pasji i talentu po matce. Maria była bardzo uzdolnioną wokalnie, jak i tanecznie kobietą i czułam, że Viola też będzie kiedyś występować.
- Lubie czasem pośpiewać, ale kiedy tata nie słyszy. Nie lubi kiedy śpiewam. Robi się wtedy taki smutny- Spuściła głowę-Przypomina mu się mama.- Westchnęłam. Na wszystkie możliwe sposoby starałam się rozszyfrować sposób myślenia Germana, ale nigdy nie mogłam go odkryć, więc albo ja byłam głupia, albo on zacofany.
- Violu, jeżeli lubisz śpiewać, to rozwijaj to, a tata uszanuje to, jak tylko zobaczy twoje szczęście- Złapałam ją za dłonie i wyznałam to, co o tym myślę. Wiedziałam, że German był trudnym orzechem do zgryzienia, ale zdawałam także sobie sprawę, że kocha córkę ponad wszystko.
- Nie chce go ranić- Odparła smutno.
- I nie zranisz. Pasja jest ważna w życiu każdego, i jestem pewna, że przepięknie śpiewasz
Violetta zaśpiewała mi fragment jakieś nieznanej mi piosenki. Może sama ją napisała? Nie wiem, ale była śliczna. Przekazałam nastolatce informacje o studiu, w którym uczę i podczas moim opowieści o fantastycznych ludziach uczących się tam jej oczy lśniły znajomym blaskiem. Z takim blaskiem patrzyła Maria, kiedy błagała rodziców, aby zapisali ją tam.
- fantastyczne- Podsumowała zafascynowana nastolatka. - I ty tam uczysz?- Nie dowierzała nadal.
- Tak i myślę, że masz wielkie szanse na miejsce w tej szkole. Na dodatek jutro ruszają zapisy- Ukazałam rząd białych zębów zachęcając ją. Jak już mówiłam talentu można było jej pozazdrościć i szkoda by było gdyby się zmarnował.
- Tata się nie zgodzi- Posmutniała nagle i spuściła głowę.
- A jeżeli go przekonam?
- Byłabyś najlepszą osobą na świecie- Uśmiechnęła się lekko. Rozmawiałyśmy jeszcze kilka godzin, aż Olga nie zaczynała zwoływać domowników na kolacje.
Ramie w ramię zeszłyśmy ze schodów i skierowałyśmy się w stronę jadalni zasiadając do stołu. Siedział już przy nim Ramallo uśmiechający się do mnie znacząco, co jakiś czas poprawiając okulary, jakaś obca mi całkowicie rudowłosa kobieta o chłodnym, piwnym spojrzeniu otoczonym sztucznymi rzęsami mierzącą mnie nienawistnym spojrzeniem, które starałam się ignorować. W końcu mój wzrok padł na pana domu siedzącego obok rudzielca. Mimowolnie w myślach pojawił mi się obraz inżyniera w bokserkach Calvina Kleina, w których wyglądał tak...
... - Angeles ogarnij się!- skarciłam się w myślach za fantazjowanie o własnym szwagrze.
- Germanie kto to?- Wskazała na mnie obca kobieta. Gdyby spojrzenie mogło zabić, ja leżałabym już martwa. Nigdy nie spotkałam kogoś o tak lodowatym wzroku.
- Ana, to jest nowa guwernantka Violi, Angie- Wytłumaczył jej niczym małemu dziecku wyjaśnia się czym jest przedszkole.
- Ja jestem Ana, narzeczona Germana- Podkreśliła przedostatni wyraz, zaznaczając, że nie mam nawet zbliżać się do bruneta. - Nie mówiłeś mi, że zatrudniasz niańkę dla Violki- Uśmiechnęła się fałszywie.
- wypadło mi to z głowy kochanie- Odpowiedział i wszyscy zabrali się za posiłek. Olga podrywała zdezorientowanego Ramalla, German dyskutował z Aną, a ja z Violettą. Umówiłyśmy się, że porozmawiam z Germanem w kwestii zapisania nastolatki do studio, dlatego zaraz po kolacji skierowałam się do jego gabinetu.
- Możemy porozmawiać?- Zaczęłam, kiedy znaleźliśmy się w pomieszczeniu. Wskazał gestem dłoni na krzesło znajdujące po drugiej stronie biurka, więc usiadłam.- Violetta chciałaby chodzić do tej szkoły muzycznej w której pracuje..
- Niie ma opcji!- Przerwał mi podniesionym głosem w pół zdania.
- Ale dlaczego?
- Nie chce, żeby była za dziesięć lat taka jak Maria!
- Szczęśliwa?
- Nie, martwa- Ryknął na mnie chyba z całej siły, jaką w sobie miał. Jak on w ogóle mógł coś takiego powiedzieć?! Byłam zbulwersowana, a w moje oczy zrobiły się szklane. Fala wspomnień sprzed trzynastu lat uderzyła we mnie niczym tsunami.
- Jak tam możesz?- Wyszeptałam odwracając się na pięcie i kierując się do swojej sypialni. Nienawidziłam go jeszcze bardziej i byłam przekonana, że faktycznie jest jaskiniowcem nieposiadającym ludzkiego serca i uczuć. Nie płakałam przez to, co powiedział, tylko przez wspomnienia o wypadku, o rozpaczy, kiedy wywiózł Viole, które nawrócił.
Leżałam na wygodnym łóżku mocząc poduszkę od łez i brudząc ją rozmazanym tuszem do rzęs.
Miałam potrzebę rozmowy z Pablem lub spotkania się z Christianem i, ale z myślą, że muszę się umyć, od nowa pomalować i wyjść udając szczęśliwą, zrezygnowałam. Podczas gdy ja żaliłam się nad sobą, usłyszałam ruch klamki i skrzypienie otwierania drzwi. Do pokoju wszedł...

*****************
Kolejny rozdział już za nami! Miałam go dodać wczoraj, ale była dyskoteka szkolna, więc wiecie... Jutro późnym wieczorem dodam strony i rozpocznę pewną serie dotyczącą głównej bohaterki serialu. 
Mam nadzieje, że się podobało i zostawicie komentarze.
3 komentarze= next

wtorek, 29 września 2015

Rozdział 2

Widok dziewczyny bardzo mnie wzruszył. Miałam ochotę ją teraz przytulić i opowiadać jak za nią tęskniłam, ale postanowiłam zachować zimną krew i nie ruszyłam się z miejsca.
- Violu idź proszę do swojego pokoju, ja muszę porozmawiać z tą panią- Odparł spokojnie German, wskazując za mnie ręką. Dziewczyna kiwnęła głową i posłusznie wyszła z pomieszczenia. - A więc...?- Spytałam zirytowana i posłałam mu zniecierpliwione spojrzenie.
- Ona nie jest gotowa, żeby dowiedzieć się kim dla niej jesteś- Zaczął- Na początku chciałbym, żebyś była jej guwernantką.
- A nie możesz jej wysłać do normalnej szkoły? Ona tego potrzebuje Germanie, kontaktu z rówieśnikami, rozwijania pasji- Dobrze wiedziałam czego potrzebuje dziewczyna w jej wieku, przecież byłam nauczycielką i wyniosłam coś ze studiów i szkolenia pedagogicznego.
- Myślę, że guwernantka jest najlepszym rozwiązaniem- Uparcie trzymał się swojego zdania, a mnie zalewała krew, ponieważ guzik o tym wiedział, a się wypowiadał. Jednak był także ojcem Violetty i miał prawo decydować o jej sposobie edukacji. - W razie, gdybym znowu musiał wyjechać, to nauczycielka jedzie z nami, a tak musiałbym ją wypisywać i zapisywać do innej szkoły przez cały czas.
- Ech...- Westchnęłam, iż wiedziałam, że mężczyzna ma rację i nie dawał mi wyboru. Z tego co zrozumiałam, to będę, albo ją uczyć i być przy niej dwadzieścia cztery godziny na dobę, albo w ogóle nie będziemy mieć kontaktu. - No... Nie chce się pisać na okłamywanie jej- Obroniłam się. Nigdy nie cierpiałam kłamstwa, bo jedno prowadziło do drugiego, gorszego.
- Angie- Przetarł twarz dłońmi.- Tylko przez jakiś czas, żeby się z tobą oswoiła.
- Nie wiem- Przeciągnęłam i oparłam dłoń o czoło. Byłam zmęczona tą rozmową i przerażona wyborem, który musiałam dokonać. Chciałam mieć kontakt z Violettą odkąd pamiętam, lecz żeby móc mieć ją przy sobie musiałam ją okłamywać? Frustrujące pytania błądziły w moich myślach i nie mogłam wykluczyć żadnego z nich, a także opcji, że nastolatka znienawidzi nas za kłamstwo. Byłam w kropce, jednakże nie byłabym sobą, gdybym nie podjęła się ryzyka.- Zgoda. Ale masz czas do końca sierpnia, żeby jej powiedzieć, inaczej zrobię to sama- Bąknęłam chłodno. Nie mogłam przyznać, że dałam mu mało czasu- bo, aż miesiąc.
- Niech będzie. Przyjdź jutro po południu z rzeczami. Olga przygotuje ci pokój gościnny. - Powiedział chłodno i odprowadził mnie do drzwi.

*Kilka godzin później*
- Czemu się na to zgodziłaś?-  Zapytał Pablo, gdy siedzieliśmy u mnie w mieszkaniu i popijaliśmy gorącą czekoladę.
- No, ale gdybym się nie zgodziła, mógłby wywieźć Violettę- Westchnęłam. Przeczuwałam, że podjęłam złą decyzję, ale nie mogłam się z niej wycofać- A ja chce tylko być blisko niej- Dodałam smutno. Pablo był typem wspaniałego przyjaciela, który mimo mojego niezadowolenia, często wytykał mi błędy i krytykował mnie, jednak jego rady otwierały mi oczy i sama dostrzegałam swe niedociągnięcia. 
-Powinnaś powiedzieć jej prawdę- Oznajmił ciągnąc łyk z czerwonego kubka, lecz mimo, że mówił, co myślał, wiedział, że nie posłucham się go od razu.

*Następnego dnia*
- A oto i twój pokój Angie- Odparła radośnie gosposia, która pomogła mi wnieść walizki. Pomieszczenie było piękne. Pokój pomalowany na kolor kawy z mlekiem był w kształcie kwadratu. Na przeciwko drzwi z ciemnego drewna widniało wysokie okno wraz ze szklanymi drzwiami balkonowymi. Jedną ze ścian zajmowała wbudowana w nią szafa lustrzana, a na przeciwko niej ustawione było łóżko z jasnego drewna przykryte liliową narzutą i kilkoma białymi poduszkami. Obok łóżka zobaczyłam szklaną etażerkę, gdzie stała lampka nocna. Natomiast jeszcze dalej ujrzałam kolejne drzwi, prawdopodobnie prowadzące do łazienki. Pokój zrobił na mnie wielkie wrażenie. Niby nie było tak nic szczególnego, a pomieszczenie było skromne, co przynosiło przytulność i bezpieczeństwo. Osoba projektująca sypialnie miała znakomity gust dekoratorski.- Podoba ci się?- Spytała, kiedy rozejrzałam się po sypialni,a ja zwróciłam swoje rozproszone spojrzenie na czarnowłosą.
-Jest piękny- Uśmiechnęłam się- Olgo...- Zaczęłam nieśmiało. Nie chciałam zmuszać gosposi do kłamstwa, które skrywam razem z Germanem, co do Violetty, ale Olga wiedziała kim tak naprawdę jestem i, aby nasz plan się udał, musiałam mieć pewność, że się nie wygada. - Ja i German chcemy, żeby Violetta...
-Nie wiedziała kim naprawdę jesteś- Dokończyła za mnie - Pan German już mi wszystko wytłumaczył- Uśmiechnęła się potulnie.-A teraz ja idę szykować obiad- Otrzepała dłońmi swój różowy fartuszek i wyszła z pomieszczenia zostawiając mnie samą. Westchnęłam i zabrałam się za rozpakowywanie moich walizek. Nigdy nienawidziłam rozpakowywać bagaży, czy to na wakacjach, czy po wakacjach... Zawsze była to dla mnie udręka. Wyjęłam wszystkie ubrania i rozwiesiłam je na wieszakach w szafie, następnie ustawiłam w rządku buty, a różne papiery potrzebne mi do pracy umieściłam na półkach. Kosmetyki rozłożyłam w łazience na półkach, a swój komputer, pamiętnik i komórkę na szafce nocnej. Po czterdziestu minutach puste walizki wepchnęłam pod łóżko i nie wiedziałam co robić. Wiedziałam, że będę musiała iść porozmawiać z inżynierem, chociażby o warunkach mojej pracy, ale na chwile obecną nie zamierzałam dyskutować z mężczyzną, któremu szczerze miałam ochotę pociąć gardło. Po kilku minutach postanowiłam iść w końcu porozmawiać  z osobą dla której tu jestem. Śmiało wyszłam ze swojej sypialni i stojąc na środku korytarza przypomniałam sobie o jednym, drobnym szczególe. Nie wiedziałam, gdzie znajduje się pokój nastolatki. Zdecydowałam jednak wejść do pomieszczenia, do którego drzwi były na końcu korytarza, zaraz przy schodach. Drzwi były uchylone, dlatego lekko je popchnęłam, aby otarły się szerzej. Jednak to był mój błąd, mogłam zapukać. Pokojem okazała się sypialnia małżeńska, w której zastałam pana domu w samych bokserkach,który zapewne chciał się przebrać, ponieważ trzymał w dłoni jeansy.
-Przepraszam- Pisnęłam zażenowana i z prędkością światła zatrzasnęłam drzwi. Na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Czułam się jakby właśnie to on mnie zobaczył w samej bieliźnie, a nie ja jego. Nie cierpiałam tego uczucia, kompromitacji, wstydu, ale cóż by się dziwić, chyba nikt tego nie lubi. Stałam tak wystarczająco długo, bo zza drzwi wyłonił się równie co ja zmieszany sytuacją pan domu.
- A więc co chciałaś?- Zapytał po chwili ilustrując mnie wzrokiem. Pewnie zauważył moje czerwone policzki, które nie zdążyły jeszcze powrócić do naturalnego odcienia.
- Chciałam się zapytać, gdzie jest pokój Violi- Bąknęłam cichutko spoglądając na niego spod zasłaniających mi część twarzy włosów. A on zrobił coś czego się nie spodziewałam. Zebrał włosy z mojej twarzy i schował mi je za ucho uśmiechając się miło.
-Jesteś piękna, a z zasłoniętą twarzą nie można się napawać twoim widokiem.


********************
Rozdział ukończony.
Nie miałam pojęcia jak zacząć ten rozdział, ale po napisaniu kilku zdań moje palce muskały klawiaturę z taką prędkością, że aż strach xd
Zakładam, że podobał wam się ostatni fragment, gdzie nasza Angeles przyłapała sierotę w samych bokserkach co? Myślałam długo nad tą scenką, ponieważ miałam jeszcze jeden pomysł na nią, ale wykorzystam ją kiedy indziej. Btw. Tak się cieszę, że pozytywnie zareagowaliście na tą historię, a się bałam, że wam się nie spodoba. Jestem w trakcie tworzenia stron i myśle, że opublikuje je pod koniec tego tygodnia, bo trochę pracy jeszcze przede mną.
No, ale liczę na komentarze i do następnego xoxo
PS. Wolicie rozdziały z obrazkami, czy bez?

niedziela, 27 września 2015

Rozdział 1

Też cię kocham- Uśmiechnęłam się do mojego chłopaka Christiana, który po chwili zachłannie mnie pocałował. Christian był ze mną od czasów studiów, jest jednym z najbliższych mi ludzi, zaraz po mamie i Pablo oczywiście. To właśnie on dzisiaj, w zastępstwie za mojego przyjaciela był ze mną pod willą Castillo i podnosił na duchu. Bałam się spotkania z Germanem. Cholernie... Nie widziałam go trzynaście lat, więc tego, czego się po nim spodziewałam, to tego, że gdy dowie się kim jestem to znowu wyjedzie z Violettą nie wiadomo gdzie.
- Dasz radę, piękna- Odparł aksamitnym głosem i założył mi kosmyk włosów za ucho. Gdy stałam już pod dębowymi drzwiami w duchu powtórzyłam sobie jego słowa i z większą pewnością zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi.
Otworzyła mi je czarnowłosa, pulchna Olgita. Była taka jak ją zapamiętałam z dzieciństwa. Cukierkowe fartuszki, promienna twarz i lekkie zmarszczki w okolicach radosnych oczu.
- W czymś pani pomóc?- Spytała podpierając dłoń na biodrze.
- Ja do pana domu, w sprawie Violetty- Odparłam posyłając jej przyjacielski uśmiech.
- Ach tak. Proszę za mną- Przepuściła mnie w drzwiach. Wydawało mi się dziwne, że nie wypytuje o to po co przyszłam i co chce od Violetty. Z tego co pamiętam Olga była zawsze niesamowitą plotkarą, wiedziała wszystko o wszystkich, nawet nie wiadomo skąd. - Pan German kończy rozmowę z jedną z kandydatek. Napije się pani kawy, herbaty?- Zapytała wprowadzając mnie do przestronnej kuchni urządzonej głównie w ciemnym drewnie i szarości.
- Jedną z kandydatek?- Zainteresowałam się. Kandydatek na co? Na kogo? Na żonę prychnęłam w myśli, jednak po chwili skupiłam się na mojej rozmówczyni.
- No przecież na guwernantkę! Z księżyca pani spadła? Pani jest z agencji?- Zapytała niepewna, a mnie opanował szok. Z tego co się dowiedziałam to German szuka niańki dla czternastolatki, zamiast wysłać ją do normalnej szkoły, gdzie miałby kontakt z rówieśnikami. Wiedziałam, że mój szwagier zalicza się co totalnych idiotów, ale że jest, aż tak źle to nie sądziłam.
- Olgo. To ja, Angie- Wyszeptałam, a oczy czarnowłosej przypominały mi kształtem pięciozłotówki. - Angeles. Siostra Mariji, ciotka Violetty- Wytłumaczyłam dla jasności, kiedy kobieta nic nie odpowiedziała.
- Angie- Krzyknęła uradowana i jej nieufne i ostrożne zachowanie zmieniło się w radosne i wybuchowe. - Jakaś ty piękna. Wyglądasz jak modelka, taka podobna do pani Ma..
- Co to za wrzaski, Olga miałem spotkanie z kandydatką na guwernantkę, a ty krzyczysz- Do kuchni znikąd wkroczył wysoki brunet o idealnie wyrzeźbionej budowie ciała. Był ciemnym brunetem, a jego czekoladowe oczy przykuwały największą uwagę, chociaż trzeba było przyznać, że uroku osobistego mu nie brak. - A pani to kto?- Spytał kiedy jego ciemne spojrzenie wylądowało na mnie.
- To nie poznaje pan?!- Oburzyła się pulchna gosposia- Toć to jest przecież...
- Olga!- Przerwałam jej gwałtownie. Nie chciałam, aby dowiedział się, tego kim jestem w taki sposób, z ust gosposi. - Mogę sama to załatwić?- Spytałam już nieco spokojniejsza. Co jak, co, ale Violetta była moją sprawą i nie chciałam, żeby ktoś niepotrzebnie się w to wszystko mieszał.
- Dobrze, dobrze...- Mruknęła jak skarcone dziecko i z środkami czyszczącymi opuściła kuchnie, zostawiając nas samych.
- Kim pani jest?- Ponowił pytanie, ja ja znów zilustrowałam go wzrokiem. Musiałam otwarcie przed sobą przyznać, że był bardzo przystojny,, a w czarnym garniturze wyglądał korzystnie.
- Naprawdę mnie nie poznajesz?- Uniósł pytająco brew. I wtedy nastała chwila, której najbardziej się bałam. Chwila prawdy. Chwila, w której musiałam wyznać kim jestem i czego chce. Przegryzłam wnętrze policzka, aby powstrzymać łzy płynące mi do oczu, aby wyglądać na spokojną. - Pamiętasz...- Głos lekko mi się załamał, ale nie mogłam pozwolić sobie na chwilę słabości- Pamiętasz kto kazał bawić ci się lalkami? Kto zdradzał ci ulubione rzeczy Marii? Kto wybrał imię dla twojej córki?- Poczułam, że nogi mi miękną i nie są w stanie mnie utrzymać, dlatego jak najszybciej oparłam się o blat wyspy kuchennej.
- Angeles?- Zapytał z niedowierzaniem. Nie mogłam nic odczytać z jego twarzy, smutku, złości, po prostu nic.- Jesteś już kobietą- Stwierdził twardo, a mnie zatkało. A czemu? Bo po trzynastu latach odkąd wyjechał i ukrywał moją siostrzenice, stać go było na takie nic nie warte stwierdzenie. Ja natomiast ze strachu i niepewności zamieniłam się w wściekłą lwice. Cała złość na niego skrywana przez ten cały czas wybuchła i nie dałam rady jej powstrzymać, chciałam raz na zawsze dać jej upust.
- Jak mogłeś ją wywieźć bez słowa i ograniczyć nasz kontakt z nią do zera!?- Warknęłam i dosłownie rzuciłam się na niego z pięściami i pierwsze co zrobiłam, gdy znalazłam się wystarczająco blisko niego, to uderzyłam go z otwartej dłoni w policzek zostawiając czerwony odcisk. Gdy chciałam przyłożyć mu powtórkę mężczyzna złapał mnie za nadgarstki unieruchamiając je.
- Uspokój się!- Rozkazał
- To daj mi się widywać z własną siostrzenicą- Bąknęłam próbując wyrwać się z jego silnego uścisku. Nie zamierzałam być milutka dla kogoś takiego jak on. Brzydziłam się nim całkowicie, zresztą nie tylko ja, ale i cała moja rodzina.
- Dobrze- Westchnął zrezygnowany.- Ale pod jednym warunkiem- Dodał, a po chwili widząc, że moje spojrzenie lekko złagodniało uwolnił moje dłonie.
-Jakim?- Spytałam oschle i rozproszył nas dźwięk trzaskających drzwi oraz nastoletnia brunetka w miętowych rurkach i fioletowej bluzce w kwiaty stawiła się w pomieszczeniu uważnie mi się przyglądając.

*************************
Proszę bardzo, oto pierwszy rozdział. Jak na razie wiecie, że Angie ma chłopaka i jeszcze trochę z nim pobędzie. Jak widzicie trochę odmłodziłam naszą Violę. Jak myślicie, czego w zamian będzie chciał German? Chyba wszyscy się domyślają...
Kończyłam ten rozdział na najnudniejszej dla mnie lekcji- Wosie XD
Mam nadzieje, że miło wam się go czytało i zapraszam do zostawiania po sobie komentarzy oraz kolejnego rozdziału. Kolejne rozdziały mam zapisane, więc będą pojawiały się co kilka dni :*
Czytasz- Zostaw po sobie ślad.