Też cię kocham- Uśmiechnęłam się do mojego chłopaka Christiana, który po chwili zachłannie mnie pocałował. Christian był ze mną od czasów studiów, jest jednym z najbliższych mi ludzi, zaraz po mamie i Pablo oczywiście. To właśnie on dzisiaj, w zastępstwie za mojego przyjaciela był ze mną pod willą Castillo i podnosił na duchu. Bałam się spotkania z Germanem. Cholernie... Nie widziałam go trzynaście lat, więc tego, czego się po nim spodziewałam, to tego, że gdy dowie się kim jestem to znowu wyjedzie z Violettą nie wiadomo gdzie.
- Dasz radę, piękna- Odparł aksamitnym głosem i założył mi kosmyk włosów za ucho. Gdy stałam już pod dębowymi drzwiami w duchu powtórzyłam sobie jego słowa i z większą pewnością zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi.
Otworzyła mi je czarnowłosa, pulchna Olgita. Była taka jak ją zapamiętałam z dzieciństwa. Cukierkowe fartuszki, promienna twarz i lekkie zmarszczki w okolicach radosnych oczu.
- W czymś pani pomóc?- Spytała podpierając dłoń na biodrze.
- Ja do pana domu, w sprawie Violetty- Odparłam posyłając jej przyjacielski uśmiech.
- Ach tak. Proszę za mną- Przepuściła mnie w drzwiach. Wydawało mi się dziwne, że nie wypytuje o to po co przyszłam i co chce od Violetty. Z tego co pamiętam Olga była zawsze niesamowitą plotkarą, wiedziała wszystko o wszystkich, nawet nie wiadomo skąd. - Pan German kończy rozmowę z jedną z kandydatek. Napije się pani kawy, herbaty?- Zapytała wprowadzając mnie do przestronnej kuchni urządzonej głównie w ciemnym drewnie i szarości.
- Jedną z kandydatek?- Zainteresowałam się. Kandydatek na co? Na kogo? Na żonę prychnęłam w myśli, jednak po chwili skupiłam się na mojej rozmówczyni.
- No przecież na guwernantkę! Z księżyca pani spadła? Pani jest z agencji?- Zapytała niepewna, a mnie opanował szok. Z tego co się dowiedziałam to German szuka niańki dla czternastolatki, zamiast wysłać ją do normalnej szkoły, gdzie miałby kontakt z rówieśnikami. Wiedziałam, że mój szwagier zalicza się co totalnych idiotów, ale że jest, aż tak źle to nie sądziłam.
- Olgo. To ja, Angie- Wyszeptałam, a oczy czarnowłosej przypominały mi kształtem pięciozłotówki. - Angeles. Siostra Mariji, ciotka Violetty- Wytłumaczyłam dla jasności, kiedy kobieta nic nie odpowiedziała.
- Angie- Krzyknęła uradowana i jej nieufne i ostrożne zachowanie zmieniło się w radosne i wybuchowe. - Jakaś ty piękna. Wyglądasz jak modelka, taka podobna do pani Ma..
- Co to za wrzaski, Olga miałem spotkanie z kandydatką na guwernantkę, a ty krzyczysz- Do kuchni znikąd wkroczył wysoki brunet o idealnie wyrzeźbionej budowie ciała. Był ciemnym brunetem, a jego czekoladowe oczy przykuwały największą uwagę, chociaż trzeba było przyznać, że uroku osobistego mu nie brak. - A pani to kto?- Spytał kiedy jego ciemne spojrzenie wylądowało na mnie.
- To nie poznaje pan?!- Oburzyła się pulchna gosposia- Toć to jest przecież...
- Olga!- Przerwałam jej gwałtownie. Nie chciałam, aby dowiedział się, tego kim jestem w taki sposób, z ust gosposi. - Mogę sama to załatwić?- Spytałam już nieco spokojniejsza. Co jak, co, ale Violetta była moją sprawą i nie chciałam, żeby ktoś niepotrzebnie się w to wszystko mieszał.
- Dobrze, dobrze...- Mruknęła jak skarcone dziecko i z środkami czyszczącymi opuściła kuchnie, zostawiając nas samych.
- Kim pani jest?- Ponowił pytanie, ja ja znów zilustrowałam go wzrokiem. Musiałam otwarcie przed sobą przyznać, że był bardzo przystojny,, a w czarnym garniturze wyglądał korzystnie.
- Naprawdę mnie nie poznajesz?- Uniósł pytająco brew. I wtedy nastała chwila, której najbardziej się bałam. Chwila prawdy. Chwila, w której musiałam wyznać kim jestem i czego chce. Przegryzłam wnętrze policzka, aby powstrzymać łzy płynące mi do oczu, aby wyglądać na spokojną. - Pamiętasz...- Głos lekko mi się załamał, ale nie mogłam pozwolić sobie na chwilę słabości- Pamiętasz kto kazał bawić ci się lalkami? Kto zdradzał ci ulubione rzeczy Marii? Kto wybrał imię dla twojej córki?- Poczułam, że nogi mi miękną i nie są w stanie mnie utrzymać, dlatego jak najszybciej oparłam się o blat wyspy kuchennej.
- Angeles?- Zapytał z niedowierzaniem. Nie mogłam nic odczytać z jego twarzy, smutku, złości, po prostu nic.- Jesteś już kobietą- Stwierdził twardo, a mnie zatkało. A czemu? Bo po trzynastu latach odkąd wyjechał i ukrywał moją siostrzenice, stać go było na takie nic nie warte stwierdzenie. Ja natomiast ze strachu i niepewności zamieniłam się w wściekłą lwice. Cała złość na niego skrywana przez ten cały czas wybuchła i nie dałam rady jej powstrzymać, chciałam raz na zawsze dać jej upust.
- Jak mogłeś ją wywieźć bez słowa i ograniczyć nasz kontakt z nią do zera!?- Warknęłam i dosłownie rzuciłam się na niego z pięściami i pierwsze co zrobiłam, gdy znalazłam się wystarczająco blisko niego, to uderzyłam go z otwartej dłoni w policzek zostawiając czerwony odcisk. Gdy chciałam przyłożyć mu powtórkę mężczyzna złapał mnie za nadgarstki unieruchamiając je.
- Uspokój się!- Rozkazał
- To daj mi się widywać z własną siostrzenicą- Bąknęłam próbując wyrwać się z jego silnego uścisku. Nie zamierzałam być milutka dla kogoś takiego jak on. Brzydziłam się nim całkowicie, zresztą nie tylko ja, ale i cała moja rodzina.
- Dasz radę, piękna- Odparł aksamitnym głosem i założył mi kosmyk włosów za ucho. Gdy stałam już pod dębowymi drzwiami w duchu powtórzyłam sobie jego słowa i z większą pewnością zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi.
Otworzyła mi je czarnowłosa, pulchna Olgita. Była taka jak ją zapamiętałam z dzieciństwa. Cukierkowe fartuszki, promienna twarz i lekkie zmarszczki w okolicach radosnych oczu.
- W czymś pani pomóc?- Spytała podpierając dłoń na biodrze.
- Ja do pana domu, w sprawie Violetty- Odparłam posyłając jej przyjacielski uśmiech.
- Ach tak. Proszę za mną- Przepuściła mnie w drzwiach. Wydawało mi się dziwne, że nie wypytuje o to po co przyszłam i co chce od Violetty. Z tego co pamiętam Olga była zawsze niesamowitą plotkarą, wiedziała wszystko o wszystkich, nawet nie wiadomo skąd. - Pan German kończy rozmowę z jedną z kandydatek. Napije się pani kawy, herbaty?- Zapytała wprowadzając mnie do przestronnej kuchni urządzonej głównie w ciemnym drewnie i szarości.
- Jedną z kandydatek?- Zainteresowałam się. Kandydatek na co? Na kogo? Na żonę prychnęłam w myśli, jednak po chwili skupiłam się na mojej rozmówczyni.
- No przecież na guwernantkę! Z księżyca pani spadła? Pani jest z agencji?- Zapytała niepewna, a mnie opanował szok. Z tego co się dowiedziałam to German szuka niańki dla czternastolatki, zamiast wysłać ją do normalnej szkoły, gdzie miałby kontakt z rówieśnikami. Wiedziałam, że mój szwagier zalicza się co totalnych idiotów, ale że jest, aż tak źle to nie sądziłam.
- Olgo. To ja, Angie- Wyszeptałam, a oczy czarnowłosej przypominały mi kształtem pięciozłotówki. - Angeles. Siostra Mariji, ciotka Violetty- Wytłumaczyłam dla jasności, kiedy kobieta nic nie odpowiedziała.
- Angie- Krzyknęła uradowana i jej nieufne i ostrożne zachowanie zmieniło się w radosne i wybuchowe. - Jakaś ty piękna. Wyglądasz jak modelka, taka podobna do pani Ma..- Co to za wrzaski, Olga miałem spotkanie z kandydatką na guwernantkę, a ty krzyczysz- Do kuchni znikąd wkroczył wysoki brunet o idealnie wyrzeźbionej budowie ciała. Był ciemnym brunetem, a jego czekoladowe oczy przykuwały największą uwagę, chociaż trzeba było przyznać, że uroku osobistego mu nie brak. - A pani to kto?- Spytał kiedy jego ciemne spojrzenie wylądowało na mnie.
- To nie poznaje pan?!- Oburzyła się pulchna gosposia- Toć to jest przecież...
- Olga!- Przerwałam jej gwałtownie. Nie chciałam, aby dowiedział się, tego kim jestem w taki sposób, z ust gosposi. - Mogę sama to załatwić?- Spytałam już nieco spokojniejsza. Co jak, co, ale Violetta była moją sprawą i nie chciałam, żeby ktoś niepotrzebnie się w to wszystko mieszał.
- Dobrze, dobrze...- Mruknęła jak skarcone dziecko i z środkami czyszczącymi opuściła kuchnie, zostawiając nas samych.
- Kim pani jest?- Ponowił pytanie, ja ja znów zilustrowałam go wzrokiem. Musiałam otwarcie przed sobą przyznać, że był bardzo przystojny,, a w czarnym garniturze wyglądał korzystnie.
- Naprawdę mnie nie poznajesz?- Uniósł pytająco brew. I wtedy nastała chwila, której najbardziej się bałam. Chwila prawdy. Chwila, w której musiałam wyznać kim jestem i czego chce. Przegryzłam wnętrze policzka, aby powstrzymać łzy płynące mi do oczu, aby wyglądać na spokojną. - Pamiętasz...- Głos lekko mi się załamał, ale nie mogłam pozwolić sobie na chwilę słabości- Pamiętasz kto kazał bawić ci się lalkami? Kto zdradzał ci ulubione rzeczy Marii? Kto wybrał imię dla twojej córki?- Poczułam, że nogi mi miękną i nie są w stanie mnie utrzymać, dlatego jak najszybciej oparłam się o blat wyspy kuchennej.
- Angeles?- Zapytał z niedowierzaniem. Nie mogłam nic odczytać z jego twarzy, smutku, złości, po prostu nic.- Jesteś już kobietą- Stwierdził twardo, a mnie zatkało. A czemu? Bo po trzynastu latach odkąd wyjechał i ukrywał moją siostrzenice, stać go było na takie nic nie warte stwierdzenie. Ja natomiast ze strachu i niepewności zamieniłam się w wściekłą lwice. Cała złość na niego skrywana przez ten cały czas wybuchła i nie dałam rady jej powstrzymać, chciałam raz na zawsze dać jej upust.
- Jak mogłeś ją wywieźć bez słowa i ograniczyć nasz kontakt z nią do zera!?- Warknęłam i dosłownie rzuciłam się na niego z pięściami i pierwsze co zrobiłam, gdy znalazłam się wystarczająco blisko niego, to uderzyłam go z otwartej dłoni w policzek zostawiając czerwony odcisk. Gdy chciałam przyłożyć mu powtórkę mężczyzna złapał mnie za nadgarstki unieruchamiając je. - Uspokój się!- Rozkazał
- To daj mi się widywać z własną siostrzenicą- Bąknęłam próbując wyrwać się z jego silnego uścisku. Nie zamierzałam być milutka dla kogoś takiego jak on. Brzydziłam się nim całkowicie, zresztą nie tylko ja, ale i cała moja rodzina.
- Dobrze- Westchnął zrezygnowany.- Ale pod jednym warunkiem- Dodał, a po chwili widząc, że moje spojrzenie lekko złagodniało uwolnił moje dłonie.
-Jakim?- Spytałam oschle i rozproszył nas dźwięk trzaskających drzwi oraz nastoletnia brunetka w miętowych rurkach i fioletowej bluzce w kwiaty stawiła się w pomieszczeniu uważnie mi się przyglądając.
*************************
Proszę bardzo, oto pierwszy rozdział. Jak na razie wiecie, że Angie ma chłopaka i jeszcze trochę z nim pobędzie. Jak widzicie trochę odmłodziłam naszą Violę. Jak myślicie, czego w zamian będzie chciał German? Chyba wszyscy się domyślają...
Kończyłam ten rozdział na najnudniejszej dla mnie lekcji- Wosie XD
Mam nadzieje, że miło wam się go czytało i zapraszam do zostawiania po sobie komentarzy oraz kolejnego rozdziału. Kolejne rozdziały mam zapisane, więc będą pojawiały się co kilka dni :*
Czytasz- Zostaw po sobie ślad.
-Jakim?- Spytałam oschle i rozproszył nas dźwięk trzaskających drzwi oraz nastoletnia brunetka w miętowych rurkach i fioletowej bluzce w kwiaty stawiła się w pomieszczeniu uważnie mi się przyglądając.
*************************
Proszę bardzo, oto pierwszy rozdział. Jak na razie wiecie, że Angie ma chłopaka i jeszcze trochę z nim pobędzie. Jak widzicie trochę odmłodziłam naszą Violę. Jak myślicie, czego w zamian będzie chciał German? Chyba wszyscy się domyślają...
Kończyłam ten rozdział na najnudniejszej dla mnie lekcji- Wosie XD
Mam nadzieje, że miło wam się go czytało i zapraszam do zostawiania po sobie komentarzy oraz kolejnego rozdziału. Kolejne rozdziały mam zapisane, więc będą pojawiały się co kilka dni :*
Czytasz- Zostaw po sobie ślad.
Troche mi smutno zenie skonczylas nawet tamtej historii bo wciagnelo mnie to, a przynajmniej moglas opisac rozmowe z angelika, ale uszanuje twoja decyzje i czekam ze zniecierpliwieniem na next
OdpowiedzUsuńPs, nie kaz dlugo czekac na Germangie
Dzięki, dzięki
UsuńTaka prawda, że tamten blog zaczął mi się buntować ._.
Ale fragment fragment rozmowy z Angelicą jaki planowałam zrobić nie był zbyt milutki.
Next jest tworzny, tak samo jak jednorazówka :*
SUPER!!! ♡ Genialny rozdział! CZEKAM NA WIĘCEJ!!! :D :D :D
OdpowiedzUsuńDziękuje kochana :*
Usuńg-e-n-i-a-l-n-e nie da się tego opisać brak słów ♥
OdpowiedzUsuń